Igor ma 33 lata. Trzy tygodnie temu poczuł ukłucie w klatce piersiowej, gdy wchodził po schodach. Tego samego wieczoru przeczytał kilkanaście artykułów o zawale u młodych mężczyzn. Następnego dnia był u lekarza rodzinnego – EKG w normie. Ulga trwała do wieczora, kiedy przyszło mu do głowy, że EKG „nie wszystko wykrywa”. Potem było prywatne echo serca, morfologia, próba wysiłkowa. Wszystko dobrze. Teraz Igor mierzy tętno kilkanaście razy dziennie i boi się biegać, choć wcześniej robił to trzy razy w tygodniu.
Igor nie udaje i nie przesadza. Naprawdę się boi, a ten strach naprawdę zabiera mu życie. To, co przeżywa, nazywamy lękiem o zdrowie.
Lęk o zdrowie (dawniej nazywany hipochondrią) to stan, w którym osoba jest silnie i długotrwale zaabsorbowana obawą, że jest poważnie chora albo zaraz zachoruje. Zwykłe doznania z ciała – kołatanie serca, mrowienie, ból głowy, znamię na skórze – odczytuje jako sygnał groźnej choroby. Zapewnienia lekarzy i dobre wyniki badań przynoszą tylko krótką ulgę.
To nie jest „wymyślanie sobie chorób”. Objawy z ciała są prawdziwe, podobnie jak cierpienie. Problem polega na tym, jak umysł je interpretuje i co dzieje się potem. W klasyfikacjach diagnostycznych nasilony lęk o zdrowie opisuje się jako osobne zaburzenie, a szacuje się, że w jakimś momencie życia dotyczy on kilku procent ludzi. Wśród pacjentów przychodni jest go jeszcze więcej.
Lęk o zdrowie podtrzymuje się sam, według bardzo przewidywalnego schematu:
1. Doznanie z ciała. Ukłucie, zawroty głowy, guzek, zmęczenie.
2. Groźna interpretacja. „To może być nowotwór”, „to zawał”, „to stwardnienie rozsiane”.
3. Lęk. A lęk sam w sobie wywołuje objawy: przyspieszone bicie serca, napięcie mięśni, problemy z oddychaniem, kłopoty z żołądkiem.
4. Zwiększona uwaga na ciało. Im bardziej się skupiamy na jakimś miejscu, tym więcej w nim czujemy. Igor, sprawdzając tętno, zauważa każde jego wahanie.
5. Zachowania zabezpieczające. Sprawdzanie, szukanie w internecie, kolejne badania, pytanie bliskich „czy to normalne?” albo przeciwnie – unikanie lekarzy, bo „mogą coś znaleźć”.
6. Chwilowa ulga, długotrwałe wzmocnienie. Dobry wynik uspokaja na godzinę lub dzień. Potem pojawia się wątpliwość („a jeśli przeoczyli?”) i koło rusza od nowa.
Najbardziej podstępny jest punkt piąty. Każde sprawdzenie przynosi ulgę, więc wydaje się pomocne. Ale ta ulga uczy umysł, że bez sprawdzenia nie da się poczuć bezpiecznie. Z czasem potrzeba sprawdzania rośnie.
Wyszukiwanie objawów w sieci to dla osób z lękiem o zdrowie szczególna pułapka. Wyszukiwarka nie wie, że ból głowy w 99,9% przypadków oznacza zmęczenie czy napięcie – pokaże też najrzadsze i najgroźniejsze możliwości. Lękowy umysł zatrzyma się właśnie na nich. Godzina czytania prawie nigdy nie kończy się ulgą, za to często nowym podejrzeniem.
Nie ma jednej przyczyny. Często pojawia się po doświadczeniu, które pokazało, jak kruche jest zdrowie: poważna choroba lub śmierć kogoś bliskiego, własna trudna diagnoza w przeszłości, sytuacja, w której lekarze coś przeoczyli. U Igora lęk zaczął się kilka miesięcy po tym, jak jego 58-letni wujek nagle zmarł na zawał.
Czasem rolę odgrywa dzieciństwo – dom, w którym każda infekcja budziła wielki niepokój, albo przeciwnie, w którym objawy były lekceważone. Lęk o zdrowie często nasila się też w okresach dużego stresu, zmian życiowych, po narodzinach dziecka, a także współwystępuje z innymi zaburzeniami lękowymi i obniżonym nastrojem.
Kilka kroków, które pomagają osłabić błędne koło:
Ważne zastrzeżenie: lęk o zdrowie nie oznacza, że należy ignorować sygnały z ciała. Nowe, nagłe lub nasilające się objawy zawsze warto skonsultować z lekarzem. Chodzi o to, by badania wynikały z decyzji medycznej, a nie z potrzeby uspokojenia lęku.
Lęk o zdrowie dobrze odpowiada na leczenie. Najwięcej badań dotyczy terapii poznawczo-behawioralnej, która pomaga rozpoznać błędne koło, sprawdzać lękowe interpretacje i stopniowo rezygnować z zachowań zabezpieczających. Więcej o tym nurcie przeczytasz w artykule o terapii poznawczo-behawioralnej.
W nurcie psychodynamicznym i integracyjnym, w którym pracujemy w Sumus, przyglądamy się też temu, co lęk o ciało może wyrażać. U Igora w terapii okazało się, że strach przed zawałem był ściśle związany z żałobą po wujku, którą „odłożył na później”, bo w rodzinie nie było miejsca na płacz. Kiedy zaczął o tym mówić, objawy nie zniknęły od razu, ale przestały mieć nad nim taką władzę. Podczas konsultacji pomagamy ocenić, jakie podejście będzie dla Ciebie najlepsze – i jeśli lepszym wyborem będzie ustrukturyzowana terapia CBT, powiemy o tym otwarcie.
Warto rozważyć konsultację, jeśli:
W Centrum Psychoterapii Sumus przy ul. Św. Sebastiana w Krakowie pierwsze spotkanie to spokojna rozmowa, bez oceniania i bez skierowania. Możesz poznać nasz zespół i wybrać konkretną osobę.
W praktyce tak. Słowo „hipochondria” bywa używane pejoratywnie, dlatego specjaliści coraz częściej mówią o lęku o zdrowie. Chodzi o stan, w którym obawa przed poważną chorobą jest silna, długotrwała i utrudnia codzienne życie.
To ocenia lekarz. Lęk o zdrowie nie wyklucza choroby somatycznej, a osoba z lękiem może też zachorować. Dlatego ważne jest, by mieć jednego zaufanego lekarza, który zna Twoją historię, i nie rezygnować z rozsądnych badań – tylko unikać tych, które wynikają wyłącznie z potrzeby uspokojenia się.
Tak. Lęk uruchamia reakcję stresową, która może powodować kołatanie serca, duszności, zawroty głowy, napięcie mięśni czy dolegliwości żołądkowe. Te objawy są prawdziwe, choć nie świadczą o groźnej chorobie.
U części osób, zwłaszcza gdy lęk jest bardzo nasilony lub towarzyszy mu depresja, lekarz psychiatra może zaproponować leczenie farmakologiczne. Często najlepsze efekty przynosi połączenie leków z psychoterapią.
Zrób następny krok
Nasz zespół 9 certyfikowanych terapeutów czeka na Ciebie. Bez skierowania, bez długiego oczekiwania.
Bez skierowania · Płatność gotówką lub kartą · 12 444-70-60