
Karolina i Rafał są razem od roku. Kiedy Rafał wyjeżdża w delegację i przez pół dnia nie odpisuje na wiadomości, Karolina nie może się skupić na pracy. Wysyła kolejne SMS-y, sprawdza, kiedy był ostatnio aktywny, wyobraża sobie najgorsze scenariusze. Kiedy Rafał w końcu oddzwania, czuje ulgę – i złość. Rafał z kolei, gdy Karolina mówi o wspólnym mieszkaniu, czuje rosnący niepokój. Zaczyna więcej pracować, rzadziej dzwoni, potrzebuje „przestrzeni”. Im bardziej Karolina się zbliża, tym bardziej on się oddala. Im bardziej on się oddala, tym bardziej ona go goni.
To, co dzieje się między nimi, psychologowie nazywają zderzeniem stylów przywiązania.
Teorię przywiązania stworzył brytyjski psychiatra John Bowlby. Zauważył, że małe dzieci mają wrodzoną potrzebę bliskości z opiekunem, który zapewnia im bezpieczeństwo. To, jak opiekun odpowiada na tę potrzebę – czy jest dostępny, przewidywalny, wrażliwy na sygnały dziecka – kształtuje jego oczekiwania wobec bliskich relacji: czy można liczyć na innych, czy jestem wart miłości, czy bliskość jest bezpieczna.
W latach 80. psycholodzy Cindy Hazan i Phillip Shaver pokazali, że podobne wzorce widać w związkach dorosłych. Nasze pierwsze relacje stają się czymś w rodzaju mapy, z której korzystamy, budując kolejne.
Styl bezpieczny. Osoba z bezpiecznym stylem przywiązania czuje się dobrze zarówno w bliskości, jak i w samodzielności. Ufa partnerowi, potrafi mówić o swoich potrzebach i przyjmować wsparcie. Konflikty nie zagrażają jej poczuciu wartości. Zwykle dorastała z opiekunami, którzy byli wystarczająco dostępni i wrażliwi.
Styl lękowy (lękowo-ambiwalentny). To styl Karoliny. Osoby z tym stylem bardzo potrzebują bliskości i boją się odrzucenia. Są wyczulone na każdy sygnał dystansu, często potrzebują zapewnień, łatwo odczuwają zazdrość. Często dorastały z opiekunami, którzy byli dostępni w sposób nieprzewidywalny – raz czuli, raz zajęci sobą.
Styl unikający. To styl Rafała. Osoby unikające cenią niezależność i czują dyskomfort, gdy relacja staje się zbyt bliska. Trudno im mówić o emocjach i prosić o pomoc. Gdy partner się zbliża, często się wycofują. Zwykle dorastały z opiekunami, którzy reagowali chłodem lub zniecierpliwieniem na potrzeby dziecka – więc dziecko nauczyło się, że najlepiej radzić sobie samemu.
Styl zdezorganizowany (lękowo-unikający). Osoba z tym stylem jednocześnie pragnie bliskości i się jej boi. Jej zachowania w relacji bywają sprzeczne: przyciąganie i odpychanie, idealizacja i rozczarowanie. Ten styl często wiąże się z doświadczeniami, w których opiekun był jednocześnie źródłem bezpieczeństwa i zagrożenia – na przykład z przemocą czy poważnym zaniedbaniem.
Osoby z lękowym i unikającym stylem często się przyciągają. Dla osoby lękowej niedostępność partnera wydaje się znajoma, a dla unikającej intensywność partnera daje poczucie, że to druga strona „ma potrzeby”. Na początku związku bywa to fascynujące. Z czasem jednak wpadają w błędne koło: jedna osoba goni, druga ucieka, a im bardziej jedna goni, tym bardziej druga ucieka.
Karolina interpretowała dystans Rafała jako dowód, że jej nie kocha. Rafał interpretował jej potrzebę kontaktu jako „osaczanie”. Oboje czuli się niezrozumiani i samotni.
Nie. Styl przywiązania nie jest diagnozą ani trwałą cechą, tylko wzorcem, który powstał jako przystosowanie do warunków, w których dorastaliśmy. Badania pokazują, że może się zmieniać – szczególnie pod wpływem nowych doświadczeń w bliskich relacjach. Psychologowie mówią czasem o „wypracowanym bezpieczeństwie”: osoby, które w dzieciństwie nie miały bezpiecznych relacji, mogą je zbudować w dorosłości – w związku, przyjaźni czy właśnie w terapii.
Warto też pamiętać, że rzadko mamy „czysty” styl. Częściej mówimy o tendencjach, które mogą się nasilać w stresie i słabnąć w bezpiecznej relacji.
W psychoterapii można zrozumieć, skąd wzięły się nasze wzorce przywiązania i jak wpływają one na obecne relacje. Ale terapia jest też sama w sobie relacją – często pierwszą, w której można doświadczyć przewidywalności, uważności i akceptacji. W nurcie psychodynamicznym, w którym pracujemy w Sumus, to, jak przywiązujemy się do terapeuty, jak reagujemy na przerwy w terapii czy na jej zakończenie, staje się ważnym materiałem do pracy.
Gdy trudność dotyczy przede wszystkim związku, warto rozważyć też terapię par. Karolina i Rafał po kilku miesiącach wspólnej pracy zaczęli rozumieć, że ich reakcje nie świadczą o braku miłości, tylko o lęku – u każdego z nich innym.
W Centrum Psychoterapii Sumus przy ul. Św. Sebastiana w Krakowie prowadzimy terapię indywidualną i terapię par. Możesz poznać nasz zespół i wybrać konkretną osobę.
Istnieją kwestionariusze, które mogą dać ogólną orientację, ale najwięcej mówi obserwacja własnych reakcji w bliskich relacjach. Dokładniej można przyjrzeć się temu w psychoterapii.
Tak, jeśli obie strony rozumieją swoje wzorce i są gotowe nad nimi pracować. Świadomość mechanizmu „pościg – ucieczka” bardzo pomaga go przerwać.
Tak. Nowe doświadczenia w bezpiecznych relacjach – w związku, przyjaźni czy terapii – mogą stopniowo zmieniać nasze oczekiwania wobec bliskości.
Wczesne relacje mają duże znaczenie, ale nie są jedynym czynnikiem. Wpływ mają też temperament, późniejsze doświadczenia i związki. Celem terapii nie jest szukanie winnych, tylko zrozumienie i zmiana.
Zrób następny krok
Nasz zespół 9 certyfikowanych terapeutów czeka na Ciebie. Bez skierowania, bez długiego oczekiwania.
Bez skierowania · Płatność gotówką lub kartą · 12 444-70-60